Eltra wczoraj, dziś i pewnie jutro
Świadomą przygodę z muzyką rozpocząłem w połowie lat osiemdziesiątych w momencie gdy moi rodzice w wyniku wiązanej transakcji handlowej nabyli radiomagnetofon o uroczej nazwie Emilia. Urządzenie sygnowane marką Unitra Eltra odcisnęło głębokie piętno w moim życiu!
To były czasy! Obok szpulowca na licencji Grundiga oraz adaptera Pioneera, świeży nabytek stał się najważniejszym w moim mniemaniu urządzeniem na wyposażeniu mieszkania. Pierwsze bajki, jak np. “Doktor Dolittle” czy “Przygody żeglarza Sindbada”, poznawałem właśnie z taśm. Całe dnie spędzałem przy radyjku kręcąc gałką w nadziei, że trafię na jakąś ciekawą stację. Oczywiście radiowa Jedynka czy Trójka nie miały wtedy żadnej konkurencji (nawiasem mówić, po dziś dzień tak jest). Bazując na tych rozgłośniach stworzyłem pierwszą kasetę składającą się, powiedzmy z hitów. Jako sześciolatek miałem już sporą kolekcję z serii “Stilon Gorzów presents: Various Artists”. Pasja nagrywania wynikała z braku zainteresowania tak zwanymi oryginałami w postaci albumów Skrzeka, Rodowicz czy Kombi, które wahaczałem częstokroć gdzieś po rodzinie. Radio Emilia, z racji zasilania bateryjnego, towarzyszyło mi także na pierwszych melanżach. Zjechało całą Polskę i przygraniczne państwa mocno zaprzyjaźnione z nami. Wczasy w Enerdowie, w górach, nad jeziorem czy nad morzem upływały przy dźwiękach wydobywanych za pośrednictwem głośnika Emilii.
Emilia RM-407 była czterozakresowym, monofonicznym radiomagnetofonem, produkowanym od roku 1983. Sprzęt umożliwiał także nagrywanie wokalu z własnego mikrofonu oraz zewnętrznych źródeł sygnału (radio, magnetofon, mikrofon, gramofon z wkładką piezoelektryczną). Zawierał także układ automatycznej regulacji poziomu zapisu i układ AUTO STOP.
Nie byłoby tego wpisu na moim blogu, gdyby nie przypadek. Wyszukiwarka Google.com, po wpisaniu jednego tajemniczego hasła, nakierowała na całkiem nie znaną mi stronę firmy Eltra. Zostałem pozytywnie zaskoczony z powodu, iż firma nieustannie funkcjonuje. Fakt ten stał się impulsem do odbycia podróży sentymentalnej. [więcej: pl.wikipedia.org/wiki/Eltra]

Odbiornik radiowy MEWA model 3388 www.eltra.pl
Bohaterka niniejszej publikacji, zacna Emilia gdzieś zawieruszyła się na strychu. Pod koniec swego żywota, przez krótką chwilę służyła mi jeszcze jako element nagłośnienia garażowego sound systemu. Biedna nie wytrzymała częstotliwości na jakich nadawałem swój wokal. Jeśli jeszcze gdzieś jest, to wymaga gruntownej konserwacji.
Współczesne produkty, jakie można sobie przejrzeć na oficjalnej stronie producenta, potrafią również zaintrygować swoją oryginalnością. W moje oko wpadł radioodbiornik stacjonarny Mewa. Funkcjonalny i jak się wydaje, prosty w obsłudze model jest w drewnianej obudowie. Idealny nadaje się nie tylko na prezent dla dziadka lub babci, ale też godnie kontynuuje tradycję solidnych produktów tejże marki!
Michał Gajewski (Toruń, 01.02.2010)