Bilet nr 000918

To nie moje są słowa… To legenda lutowa! A jednak to będą moje słowa. Właśnie udało mi się przeprawić na drugą stronę Wisły. Pierwszy Koncert Kazika Na Żywo (2009-02-14) po walentynkowej reaktywacji w Toruniu przeszedł do historii polskiego rocka i nie tylko. Od czego tu zacząć? Zamęt w bani spowodowany tym i owym…
Mimo tego, że prawie dwie godziny czekałem na wejście do Klubu Pracy Twórczej Od Nowa, to jestem zadowolony. Poznając ludzi niemal z całej Polszy utwierdziłem się, że nie jestem osamotniony w przekonaniu, iż KNŻ to najbardziej czadowa ekipa jaka w kraju kiedykolwiek funkcjonowała.
Będąc na liście gości klubu i tak sobie sprawiłem bilet od konika. Oczywiście by mieć na pamiątkę. Co ciekawe zapłaciłem wyobraźcie sobie tylko 10 złotych. To naprawdę rekord zwłaszcza, że niektórzy potrafili skosztować sobie widowisko za 150… Szacowny pan, który odstąpił mi wejściówkę za symbolicznego browarka przybywał aż z Krakowa. Od razu go pytam “Powiedz mi kuźwa, jaki band rodem z Małopolski jest najbardziej szanowany?” Milczenie! Dziwne, że nie odpowiedział: CZERWIE. Ale poczekajcie… Pudelsi swego czasu nieźle kombinowali, a teraz…
Dobra. Żeby zbytnio nie odbiegać od tematu, wrócę do meritum. Tak właśnie zacząłem się zastanawiać… A z Torunia jaka ekipa najlepiej daje radę? Wiadomo, że z młodej generacji to Sofa. Ale z legendarnych ekip to właśnie KNŻ. A dlaczego? Sam Kazimierz stwierdził wczoraj, że z Toruniem wiele go łączy a przede wszystkim liczna rodzina. Zatem śmiało śmiem twierdzić, iż Kazik Na Żywo to projekt stricte toruński, w którym języczkiem u wagi jest… żona wcześniej wspomnianego
A kto tak naprawdę z Torunia ogarnia temat a zajebistym poziomie? Milczę… Ciężko będzie komukolwiek dorównać Republice…
W prawie przedostatnim akapicie tejże historyji opartej na faktach chciałbym trochę posmucić. W Toruniu o zgrozo brakuje hali widowiskowej z prawdziwego zdarzenia. Czekanie na mrozie na wejście, zapchana szatnia, kolejki do baru czy WC nie są przyjemnym doznaniem… Nie wiem na jakim etapie jest inicjatywa powołania do życia miejscówki koncertowej na europejskim poziomie… Pewnie mało kto jeszcze wie… Jednak jeśli to nie nastąpi szybko to marzenia o kulturalnym roku 2016 mogą prysnąć szybciej od źródeł rydzykowych. Mi osobiście jako zwykłemu obywatelowi marzy się miejsce, które mogło by być kwintesencją pięciu wypadkowych. Rozmach jak w Od Nowie, pełna sterylność jak w TPart, barmani-żonglerzy jak w Lizard King, piękne panienki jak w Piwnicy Pod Aniołem i klimat jak w klubie NRD, w którym afterować mi się zdarzyło tęgo. Jestem pewien, że wypadkowa owej nocy nie będzie projektem brzemiennym… Wróć!
I tak odbiegłem już od tematu, że zapomniałem opisać wrażenia po samym występie. Jak zaczęli “Legendą ludową” to jeszcze zamawiałem specjalne piwo. Przykładowo “Tańce wojenne” czy znany przebój tak zwanego Dead Can Dance… pt. “California uber alles” powaliły ścianą energii. Polecieli wszystkie swoje hity i topy nad topami. Jednak bardziej w pamięć zapadł mi występ KNŻ w tym składzie z roku 2000 w tymże klubie. Wtedy tydzień przed maturą lepiej się bawiłem. Zarówno ja, jak i sprawcy zamieszania scenicznego byli młodsi. Litza bardziej wywijał na scenie, Kazik głośniej darł się. Mimo wszystko zgromadzona publiczność, widać to było gołym okiem, przeżywała wyjątkowy akt. Żywiołowo i ekstatycznie. Prawdopodobnie długo jeszcze czegoś podobnego nie doświadczę w Toruniu… No chyba, że na juwenalia zabukowany zostanie bayer Kult lub coś z tej beczki… niekoniecznie beczki śmiechu.
W prawdzie z bohaterem mojej magisterki nie spotkałem się w cztery oczy tego wieczoru, to jednak liczę, że w końcu z Kazikiem kiedyś uskutecznimy debatę na żywo. (Kazik wysyłasz śmieszny spam na e-mail
Pozdrawianki)
Idę spać bo ledwo zipię. Aaaa…! Zapomniałem… Kupujcie legalne płyty i targujcie się z konikami… Oni nie są wstanie wszystkiego pogonić za bajońskie kwoty. Papa, buziaki, strzała, joł! Jutro trza się brać do roboty!!!
Michał Gajewski alias Smoke Detector