Niebezpieczny mam zawód…
W ostatni wtorek z poświęceniem życia, jak się okazało potem, rozpocząłem akcję uświadamiania władzy konieczność stworzenia ścieżki rowerowej na trasie Ciechocinek-Aleksandrów Kujawski.
Po wykonaniu zdjęcia (de facto ostatniego, na słuchawkach Peace Orchestra nie zapowiadała grozy żadnej), odwracam się a tu 3 oprychów czai się za plecami. Po uprzejmym zapytaniu się “Co ty tutaj kurwa robisz?” jeden pcha łapy w moją stronę i wyrywa aparat. Nie czekając chwili ani też momentu, bo agresję było czuć w ich oddechach, biorę nogi za pas uprzednio Canona przechwyciwszy. W pogoń oczywiście rzucili się wszyscy. Jednak jeden tylko mnie dogonił i powalił na ziemię. Jednak dalej się wyrwałem. Nawet raz sam się wywróciłem. W między czasie jeszcze zadzwoniłem na 112 dwa razy i udało mi się zrobić zdjęcie z numerami rejestracyjnymi pojazdu, w którym reszta ekipy mnie ścigała. Za trzecim razem wyjaśniłem dyżurnemu w końcu gdzie jestem i o co chodzi. Udało mi się też znaleźć świadka. Jak na polskie warunki radiowóz a potem karetka szybko się zjawiły.
Obdukcja, zeznania… w ciągu parunastu godzin oprawcy zostali namierzeni i przywołani do porządku. Z uwagi na perspektywę podwójnego procesu przeciwko nim, udało się nauczyć moich nowych “kolegów” kultury jednak w trybie polubownym. Nie znoszę chamstwa i chamstwa nie zniesę
Dziś już dochodzę do siebie a rowerzystom, czyli też i sobie życzę owej dróżki. Obecna sytuacja, jak sami widzicie (link na samym dole na galeryjkę) i czytacie, jest niebezpieczna bardziej niż mogłoby się to wydawać…
p.s. W obawie o moje zdrowie, tego samego dnia właściciel portalu MiastoCIECHOCINEK odciążył mnie od sprawowania funkcji redaktora naczelnego serwisu. Jestem za to bardzo wdzięczny. Od tego czasu mam się coraz lepiej i humor bardziej dopisuje
Strona zła: Ścieżka śmierci (GP 26.04.08)
Szybkiego powrotu do pełni sił życzę. Pozdrawiam